Nie pozostawia na skórze tłustej warstwy, szybko się wchłania i mocno nawilża- zawsze używam go na noc i rano dalej czuję go na skórze. Przy regularnym stosowaniu nawilżenie utrzymuje się dłużej.
Jedynym minusem jest to, że trzeba trochę się namachać aby mleczko się wchłonęło, w trakcie wcierania go w skórę robi się biała i tworzą się smugi, jednak efekt ten szybko znika i produkt pięknie się wchłania.
Bez zbędnej chemii - rakotwórczych parabenów, ropopochodnej parafiny, zapychających silikonów i olejów mineralnych.
Zawiera na drugim (!) miejscu olej sojowy, dalej nawilżającą glicerynę roślinną, olej palmowy, masło Shea, olej z awokado, olej migdałowy, olej z pestek brzoskwini, odmładzającą witaminę E, olej słonecznikowy, ekstrakt z owocu Liczi
- czy to jakieś żarty?
"Zwykły", drogeryjny balsam zawiera tyle wspaniałych składników?? (porównajcie sobie ten skład np. z balsamem Dove, w którym jest sama chemia)
kurcze, szkoda że ciężko się rozsmarowuje... :/ mój balsam do ciała jest na wykończeniu muszę poszukać jakiegoś zastępstwa :) .dodaję do obserwowanych :)
OdpowiedzUsuńJa raz się skusiłam na żel pod prysznic Alterry i śmierdział niesamowicie - to mnie jakoś skutecznie zniechęciło do wypróbowywania innych kosmetyków tej firmy.
OdpowiedzUsuńco prawda to prawda, zapachy mają dosyć specyficzne.
Usuńnie znam tej firmy,ale mleczko musi wspaniale pachnieć ,sama bym wypróbowała.Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń